wtorek, 4 października 2016

Postanowienia zupełnie nienoworoczne

Daję po buziaku, przez kwadrans słucham jak się przekomarzają i chichoczą. Ma~ ze śmiechu spada z łóżka. Uciszam i próbuję namówić do spania. Pierwsza zasypia Ma~, więc HaNutka domaga się rytualnego miziania po plecach. Dzisiaj ma problemy z zaśnięciem. W końcu przytula się do mojej dłoni i po pięciu minutach słyszę jak głęboko i spokojnie oddycha.

Zanim wyjdę z pokoju, patrzę na ich buzie, po których jeszcze błądzi uśmiech. Udziela mi się ten spokój, chociaż wiem, że mam jeszcze mnóstwo rzeczy do zrobienia tego wieczoru. Głęboko oddycham, bo przecież dwa dni temu postanowiłam, że to będzie weekend otwierający kolejny etap życia i tego zamierzam się trzymać.

Jedna z moich ulubionych blogerek – Tekstualna określa to zaczynaniem od nowa. Sens jest podobno, ale w gruncie rzeczy nie przepadam za określeniem „zaczynać od nowa”, bo rzadko kiedy da się zacząć tak zupełnie od nowa. Prawie zawsze jest coś co wiąże nas z przeszłością. A czasami po prostu nie chcemy się z przeszłością rozstawać. Lubię za to rozpoczynać kolejne etapy, wchodzić na następny poziom w grze zwanej życiem.



Buzują we mnie wtedy te pozytywne emocje. Planuję, obmyślam, zasypuję siebie i najbliższych (głównie Jego) pomysłami. Czasami widzę jak się pod nosem uśmiecha, gdy wpadam z tekstem „wiesz co, mam taki pomysł!” i zaczynam nawijać jakby mnie ktoś nakręcił. Lubię tę adrenalinę, sama sobie jej dostarczam. Przydaje się szczególnie w takie miesiące jak te jesienne, gdy wieje i pada, a ciemno za oknem robi się już po 18.

To jak wyrabianie nawyków. Raz, drugi czy trzeci będzie to na krótki dystans, ale za czwartym razem w końcu to „coś” z nami zostanie. Dla mnie najważniejsze jest to, że z każdym nowym etapem/ postanowieniem wierzę, że tym razem, to będzie właśnie ten właściwy moment. Teraz też tak mam. Dałam sobie kopa energetycznego na jesienne dni i tego zamierzam się trzymać.

PS. Pracę nad nowym etapem życia zacznę od zmiany fryzury. Tak zupełnie po babsku :)