wtorek, 25 października 2016

Baba za kierownicą: Praktyka czyni mistrza?

Wspominałam ostatnio o postanowieniach zupełnie nienoworocznych? No przecież... Od kilku dobrych lat 1 stycznia obiecywałam sobie i światu (w tym drugim przypadku po cichu, żeby zbyt wiele osób na wszelki wypadek nie usłyszało), że odświeżę swoje umiejętności kierowcy. Oczywiście, jak to zazwyczaj bywa z postanowieniami noworocznymi, bardzo szybko na hucznych niczym fajerwerki zapowiedziach się skończyło. Aż do teraz...

Pewien dobry samarytanin postanowił bowiem, że już czas. Czas, żebym stawiła czoła światu i swojej niepewności w roli kierowcy. Ten dobry człowiek stwierdził, że jest jedyny słuszny sposób na zrealizowanie tego celu. Zbiegło się to z moimi okrągłymi urodzinami, więc postanowił wykorzystać ten fakt i obdarował mnie czterema kółkami. I wcale nie są to dwa rowery... 

On jest mężczyzną obdarzonym dużą cierpliwością. I całe szczęście. Przyjdzie mu bowiem słuchać jak męczę jego wysłużonego Focusa, ćwicząc koordynację sprzęgło-gaz. Za nami dwa podejścia, póki co auto pozostaje w stanie sprzed kilku dni. Nawet wjazd i wyjazd z bramy okazał się manewrem do realizowania bez strat lakieru na lusterkach. Motywacja póki co jest duża, ale dużo łatwiej jest usiąść za kółkiem, gdy obok siedzi życzliwa dusza. Strach przyjdzie, gdy trzeba będzie wykonać samodzielną rundkę po mieście.



Wiecie czego się boję? Nie tego, że nie ogarnę auta. To jest do zrobienia, w zasadzie to akurat żaden problem. Koordynacja sprzęgło-gaz, zmiana biegów, lusterka, te wszystkie kontrolki. Ale mimo że jeździsz dobrze, ktoś może ci nagle wbiec pod koła, wyjechać gdzieś z boku. I na nic te wszystkie umiejętności. I wkurza mnie to, że nie potrafię pozbyć się z głowy potencjalnych scenariuszy drogowych. A przecież gdyby każdy tak myślał, to nikt nie wsiadłby za kółko, bo za każdym rogiem potencjalnie mogłoby się coś wydarzyć.

Z natury nie należę do osób strachliwych, ale w tym przypadku odczuwam niepokój i muszę sobie w głowie kilka spraw poukładać. Szczęśliwie mam dobrego nauczyciela, który próbuje mi to wszystko wybić z głowy. Trzymajcie kciuki, a jeśli jesteście kierowcami, to uważajcie też na innych. Kto wie, może za kółkiem siedzi taki właśnie odświeżający umiejętności kierowca, któremu czasami trzeba wybaczyć niepewność na drodze :)